Rodzina – pojęcie znane dobrze każdemu człowiekowi żyjącemu na planecie Ziemia i oddychającemu powietrzem. Na ‘rodzinę’ składają się trzy podmioty: ojciec, matka i potomkowie dwojga wcześniej wymienionych. Rzeczą jasną jest, że ‘rodziną’ również nazwać możemy pewną grupę społeczną, w której występują silne więzi. ‘Rodzina’ także nie przestaje istnieć gdy brak jest jednego z podmiotów. Wówczas możemy mówić o rodzinie niepełnej. Zazwyczaj w wypadku śmierci jednego z rodziców dziecko zostaje półsierotą. Sytuacja wydaje się być jasna i klarowna, ale nie zawsze jest. Schody zaczynają się wtedy kiedy dziecko formalnie ma rodziców, ale w prawdzie nie ma pojęcia czyim dzieckiem jest. Nie mam na myśli sierot z domów dziecka bo te mają rodziców – i tych formalnych i tych nieformalnych (biologicznych). Pojęcie słowa ‘rodzina’, o którym chciałbym mówić opiera się głównie na relacjach czysto emocjonalnych między jej członkami, lecz niestety jedynie o miłości i przyjaźni nic tu nie napiszę. Istnienie ‘rodziny’ w świetle państwa i urzędów to tylko parę rubryk wypełnionych od góry do dołu imionami i nazwiskami jej członków – przykre jest, że niektórzy ludzie rozumują czysto w sposób ‘urzędniczy’.
Postawię pytanie: Kim jest ojciec dziecka, którego nawet jego własna matka wskazać nie może? Czyje jest dziecko, skoro ‘kandydatów’ na tron ojca możemy uzbierać sporą gromadkę? Kim, albo właściwie CZYM jest matka skoro nie potrafi trafnie ukazać światu ojca. Może po prostu nie wie, który z wielu jest ojcem jej dziecka? Sytuacja rodem z wenezuelskiej opery mydlanej wyświetlanej po 15 w TVN. Jak już zapewne wszyscy wiedzą akcja dzieje się w Polsce… Tak w tym kraju, gdzie banda ksenofobów, walcząca z bogu ducha winnymi gejami i lesbijkami, pokazuje otwarcie całemu światu swoje zboczenie prawiąc w tym samym czasie mowy o wartościach rodziny, życiu przedmałżeńskim itp.
Aneta Krawczyk pseud. “Matka Polka” w ostatnim czasie pokazała wszystkim (niektórym bardziej innym mniej) jak skutecznie można się zabezpieczyć przed utratą [jeszcze] nie otrzymanej pracy. Jej ruchy na arenie i potencjalnych ojców trzyletniego dziecka śledzi cała Polska. Każdy pod nosem zadaje sobie pytania “Jak to możliwe? Jak oni mogli ją tak wykorzystać? Jak ona tak mogła się wykorzystać? Jak w ogóle mogła?”. Odpowiedzi na nie najprawdopodobniej nie poznamy wcale, bądź przynajmniej nie w najbliższym czasie. Mnie natomiast nurtuje pytanie – Co dziecko Anety Krawczyk powie mamusi za 10 lat, gdy poruszy tę śmierdzącą sprawę? Tego zapewne sam też się nie dowiem. Mogę jedynie obstawiać co Pani Aneta odpowie swojej pociesze gdy ta zapyta o ojca. ‘Matka Polka’ już teraz zdaje się wybierać z katalogu odpowiedniego tatusia dla dziecka. Podobno nawet nieświadomy / nieświadoma Irasiad jest w kręgu podejrzanych. Ja osobiście uważam, że ojciec jest ‘zbiorowy’ – niczym bohater w ‘Panu Tadeuszu’. Niezważając na fakt iż dziecko będzie nosiło piętno mamusi do końca swego kolorowego życia, zawsze może powiedzieć, że jest ‘Dzieckiem IV RP’ – z takim tytułem (miejmy nadzieję) nie będzie miało większych problemów w pozyskaniu dobrze płatnej pracy i nie pójdzie w ślady swego jedynego pewnego rodzica.


